Polowanie Wigilijne 2018


Spotkanie wigilijne oraz tradycyjne polowanie odbyło się 22 grudnia.

Jak zwykle na taką uroczystość przybywa więcej Kolegów niż na polowanie zwyczajne. Pojawili się też goście zaproszeni oraz Kostia ze swoimi psami. Polujących kolegów naliczyłem 25.

Prowadzący polowanie Koledzy: Mateusz Czepiżak oraz Darek Łuka sprawnie i szybko przeprowadzili zbiórkę, objaśnili zasady polowania oraz rozdzielili karty stanowiskowe .

Plan polowania zakładał obstawianie i ewentualne strzelanie do zwierza wybiegającego z miotów leśnych. Koledzy prowadzący odpuścili takie mioty jak "Jeziórka" , chociaż czas był, bo nie musieliśmy wracać szybko do domu na rodzinną Wigilię. Nie o zwierza jednak chodziło, ale o spotkanie i kultywowanie tradycji.

Okazało się , że mioty były przygotowane wzorowo i w każdym pędzeniu coś tam zwracało uwagę myśliwych, a były to przeważnie dziki.


Święty Hubert darzył najlepiej w rejonie nr 2. Sam widziałem przeskakujące przez linię dziki, ale niestety tylko przy stanowiskach kolegów. Strzały były i zwierz do położenia na pokot też i to w sporej ilości.

Kolega Maciej Jaśkowski zatrzymał przy czole miotu tak szybko przemieszczającego się dzika, że ledwo co zdążył go złapać w lunecie na krzyżu. Kolega Wojtek Żyła miał więcej szczęścia i widział 2 dziki, które też udało mu się zatrzymać w stylu "west". Rafał Ślozowski miał jeszcze więcej szczęścia, ale za to zostało mu mniej amunicji na inne polowania.

Okazało się ,że w tym sezonie to właśnie na Rafała idzie prawie cała zwierzyna czarna- teraz w ilości 4 sztuk- choć jeden z nich podobno zasłabł w wyniku nadmiernego huku.

Do pokotu dzika dołożył jeszcze gość zaproszony Marek Zaborowski, który podobnie jak Maciek położył 1 strzałem dzika na pełnej prędkości.

Skromnego, dla odmiany wolnego dzika pozyskał z zupełnym spokojem, popijając podobno w tym czasie kawę Sławek Szuman.


W czasie polowania przemieszczaliśmy się busami- daje to komfort szybkiej zmiany lokalizacji, a przy okazji w takim busie można usłyszeć wiele ciekawych historii. Z jednej z nich dowiedziałem się, że istnieje ( przynajmniej czasami) myśliwska , jednolufowa broń wielokalibrowa lub jak kto woli dwukalibrowa jednolufka.

Sam Prezes posiadał kiedyś takową , a dowiedział się o tym dopiero w domu po polowaniu. Okazało się bowiem, że dziwnym trafem w broni Maćka, która nominalnie w papierach i na lufie ma wypisane cyferki "9,3x62", znalazł się magazynek z napisami "30-06". Taki mały psikusik jednego z kolegów.

Myśliwi mają czasami duże poczucie humoru i podmieniają sobie różne części broni i nie tylko.


Następnym miotem, do którego wpuściliśmy psy był sztandarowy - według prowadzących- miot łączony na rejonach nr 3 i 4.

Niestety zaraz po przyjeździe w pobliże miotu zdążyliśmy zauważyć sylwetki ludzkie wynoszące z miotu jakieś dziwne zielone przedmioty, kształtem przypominające świąteczne choinki. Nie wiem dlaczego, ale postacie te po zajęciu miejsc w swoich pojazdach szybko oddaliły się z miejsca ;-). To oznaczało koniec nadziei- miot był już przepędzony, ale przez amatorów choinek. Osobiście widziałem tylko 4 kozy wybiegające z miotu podczas przejścia naganki.


To wszystko dodało tylko sił prowadzącym polowanie, Darek i Mateusz nigdy się nie poddają.

Rejon nr 11 - od strony torów - okazał się bardziej przyjazny i zaowocował 2 dzikami. Pierwszy z nich -mały warchlaczek-spotkał na drodze Kolegę Sławka Szumana. Drugi , troszeczkę większy szybciutko przebiegał akurat przez linię celowania Kolegi Stanisława Czepiżaka.

Po tym miocie spotkała nas miła niespodzianka w postaci posiłku "międzymiotowego". Jedzonko było smaczne i dodało nam siły na dalszą część polowania.


Rejon nr 12 to ostatnie miejsce, dokąd udaliśmy się w celu obejrzenia zwierzyny.

Przy szparagach szczęście dopisało Koledze Ryszardowi Czepiżakowi, który z rzutu, niczym na strzelnicy, położył pięknego dzika biegnącego na najwyższym przełożeniu swojej skrzyni biegów.


Tak oto nadeszła pora na powrót do Bursztynówki w celu podzielenia się opłatkiem i życzeniami oraz spożycia potraw przygotowanych na tę okazję.

Po ułożeniu pokotu okazało się , że znajduje się na nim 12 dzików.


Koronę króla polowania założył bezapelacyjnie kolega Rafał Ślozowski.

Wicekrólem ogłoszono Kolegę Wojtka Żyłę, drugim wicekrólem został Kolega Sławek Szuman.

Koledzy : Józek Nowicki oraz Rafał Ślozowski odegrali sygnały oddające hołd upolowanej zwierzynie, a my po zakończeniu zbiórki udaliśmy się do Bursztynówki aby złożyć sobie życzenia przy opłatku, pośpiewać kolędy oraz powspominać przy wspaniałych potrawach dawne czasy.


Darz Bór

Tekst i fotki Andrzej Sidoruk