Złoty Rogacz BIS


Kolejne, drugie już w tym sezonie poszukiwania złotego rogacza rozpoczęły się 10 sierpnia. Przebieg imprezy miał szczególnie uroczysty charakter i był związany z obchodami 70-lecia koła.

Na zbiórkę wyznaczoną na godzinę 17 stawiło się 30 osób.

Swoją obecnością szczególnie zaszczycili nas goście :

Łowczy Okręgowy, Kolega Jacek Banaszek wspólnie z Koleżanką Eweliną Fabiańczyk, Kolega Stanisław Domasz-Domaszewicz, Kolega Edward Fedko,

Koleżanka Iwona oraz Kolega Witold Szusterowie, a także Kolega Karol Skrzetuski.

Po wysłuchaniu idealnie odtrąbionego sygnału " Zbiórka" ( tutaj pochwały i uznanie dla Kolegi Zygmunta Hammerlinga ) imprezę otworzył Kolega Prezes Maciej Jaśkowski, który serdecznie przywitał wszystkich obecnych, a w szczególności zaproszonych gości.


Na początku zgodnie z tradycją wręczono trofea i medale Kolegom, którzy wykazali się podczas poprzedniego Złotego Rogacza.( patrz złoty rogacz 2019) . Medale otrzymali Koledzy: Tadeusz Kucera, Maciej Jaśkowski, Michał Buchert oraz Dariusz Łuka.

Specjalne 5 minut otrzymał również Kolega Karol Skrzetuski, który w Rogozinieckiej "Kniei" na jednej z poprzednich imprez pozyskał pięknego rogacza. Rogacz ten został wyceniony na medal srebrny. Wysłuchaliśmy pasjonującej opowieści Kolegi podziwiając jednocześnie piękne trofeum oraz medal.


Dalsza cześć imprezy polegała jak zwykle na losowaniu stanowisk i rozmowach na różne tematy.

W związku z rozbudową naszej stanicy była również okazja do pochwalenia się przed gośćmi planami i oprowadzenia ich po nowej części budynku.


Prowadzący ustalił czas zbiórki na godzinę 22 oraz zapowiedział biesiadę do samego rana.

Tym razem całą biesiadę oraz zabezpieczenie kulinarne przygotowali Koledzy Henryk Halczak oraz Kostia Sadovyi, którzy są najmłodszymi stażem członkami koła i w ten sposób dobrowolnie zaznaczyli swój wkład pracy w rozwój dobrych stosunków międzyludzkich.


Po opuszczeniu terenu "Bursztynówki" przez Koleżanki i Kolegów, którzy udali się na łowy, do pracy przystąpili wyżej wspomniani "młodzi" członkowie koła.

W starej części stanicy przygotowano stoły oraz nakrycia, rozpalono ognisko , nie zapomniano o włączeniu zamrażarki w celu ochłodzenia towarów, które powinny być spożywane w obniżonej temperaturze. Mowa oczywiście o różnych potrawach mięsnych.

Zgodnie z planem około godziny 22 na stanicy pojawiły się pierwsze samochody , a na pokocie zaczęto układać rogacze i nie tylko.


Ostatecznie pokot zamknięto w postaci 8 rogaczy, 2 dzików oraz 6 lisów.

Jak się później okaże Święty Hubert dołoży do pokotu zwierzynę, ale dopiero nad ranem.

Zgodnie z zapowiedziami Prezesa dokonano oceny zwierzyny znajdującej się na pokocie i jednogłośnie zdecydowano, że medal " Złoty Rogacz" wywiezie do domu Kolega Radzicki Rafał . Gratulacje !

Wicekrólem ogłoszono Kolegę Witolda Szustera, który pozyskał niemniej ciekawą sztukę.

Swoimi umiejętnościami oraz bystrym wzrokiem łowieckim popisał się również gość zaproszony Kolega Jan Olszewski, któremu teren "Kniei" nie jest wcale obcy.

Kolega Janek wypatrzył na polu 2 przelatki . Takie spotkanie nie mogło zakończyć się inaczej jak tylko dubletem . Janek wiedział, że nie ma dużo czasu, ponieważ w tym samym czasie przelatki wypatrzyły też Janka i momentalnie ruszyły z racicy w stronę lasu. Miał tu miejsce tzw. szybki dublet biegowy. Kolega Janek został królem polowania jeżeli chodzi o zwierzynę czarną. Do dzisiaj nie wiemy jednak kto naprawdę pierwszy kogo zauważył, ale wyjaśnimy to do końca.

Królem lisiarzy został natomiast Kolega Paweł Ginter, który położył na pokot 2 lisy.


Prowadzący poprosił również o zabranie głosu Łowczego Okręgowego, Kolegę Jacka Banaszka.

Kolega Jacek podziękował w imieniu gości za zaproszenie oraz wręczył drobne upominki, podzielił się również swoimi wrażeniami z polowania.

Kolega Łowczy Okręgowy wręczył również złom myśliwym, którzy pozyskali rogacze , dokonano także wspólnego uhonorowania złomem rogaczy znajdujących się na pokocie.

Tradycyjnie również Kolega Jan Olszewski rozdał kilka upominków.

Koleżanka Iwona Szuster dla odmiany wręczyła królowi polowania własnoręcznie wykonany dyplom z podpisami wszystkich uczestników polowania.

Dodatkowo Zarząd koła wręczył każdemu uczestnikowi pamiątkowy medal.

Już sam nie wiem kto, co i komu jeszcze wręczał, bo łatwo było się w tym pogubić. Ważne, że było miło i przyjemnie. Jeżeli coś przegapiłem to przepraszam wręczających.(:-)


Po uroczystościach oficjalnych Kolega Prezes Maciej Jaśkowski zaprosił wszystkich na biesiadę myśliwską.

Osobiście naliczyłem 36 uczestników biesiady, co wskazuje na rekordową frekwencję. Rekordowy wydaje się również pokot jeżeli chodzi o imprezę tego typu. Tutaj dodam bez zwłoki, że nad ranem Święty Hubert darzył jeszcze 2 Kolegom, którzy dołożyli na pokot po 1 rogaczu. Tak więc rogaczy pozyskano razem 10.


Drugim ( porannym) wicekrólem -jeżeli chodzi o rogacze- został Kolega Józef Nowicki, który z samego rana dołożył rogacza na pokot razem z Kolega Andrzejem Jaśkowskim.


Wyniki oficjalne: Król polowania- Radzicki Rafał. Wicekról-Szuster Witold. Król dzikarzy - Jan Olszewski, Król lisiarzy- Paweł Ginter.

Podsumowanie pokotu .

Rogacze pozyskali Koledzy:

Radzicki Rafał, Szuster Witold ,Hammerling Zygmunt, Czepiżak Mateusz, Kucera Tadeusz, Wittke Wojciech, Gaweł Błażej, Józef Nowicki, Andrzej Jaśkowski, Kaiser Marek.

2 dziki pozyskał Kolega Jan Olszewski.

Lisy pozyskali Koledzy :

Radzicki Rafał, Radzicki Dawid, Parandyk Leszek, Czepiżak Stanisław, Ginter Paweł- 2 lisy.

Po oddaniu honorów upolowanej zwierzynie wszyscy udali się do wnętrza "Bursztynówki".


Pora napisać kilka słów o biesiadzie, która rzeczywiście trwała do samego rana, a niektórzy dotrzymali nawet do południa dnia następnego.

Koledzy Henryk Halczak oraz Kostia Sadovyi spisali się wzorowo i zaliczyli egzamin na przysłowiową szóstkę. Wszystko było świeże, smaczne i pod dostatkiem. Nie zabrakło niczego.

W 10- punktowej skali jakości, długości i tzw. siły imprezy imprezę zaliczamy do bardzo silnych. W ocenie wszystkich uczestników otrzymała 12,5 punktu. Bardzo mało zabrakło do pełnych 13 punktów, ale niestety temperatura szampana przekroczyła normę o 1 stopień Celsjusza ;-).

Chyba nic więcej nie trzeba już pisać. W załączeniu kilka fotek na pamiątkę.


Darz Bór

Tekst i zdjęcia Andrzej Sidoruk